poduszki hotelowe
Sprzątaczka i podarte poduszki hotelowe

Od kilku lat pracuje w hotelu jako sprzątaczka. Jak to w pracy nawiązałam tam kilka znajomości, jednych bardziej zażyłych innych mniej. Śmiało mogę powiedzieć, że byliśmy dosyć zgraną drużyną i raczej nie było jakiś nieprzyjemnych sytuacji.

Poduszki hotelowe mogą być zniszczone

poduszki hoteloweNiestety jedno wydarzenie bardzo poróżniło całą obsługę hotelową. Cała afera zaczęła się, gdy zniknęła pierwsza pościel hotelowa. Szef był wściekły ponieważ, pościel pochodziła od znanego, markowego producenta z Włoch i musiała nie mało kosztować. Potem nasza menadżerka zauważyła, że zaczęły znikać szlafroki hotelowe. W zeszycie, do którego wpisujemy wszelkie straty jak na przykład podarte poduszki hotelowe czy ręczniki, z których nie da się sprać plam nawet po oddaniu do pralni chemicznej. Jednak zadziwiająco dużo było ich wpisanych na listę, znacznie więcej niż zwykle. Wraz z moją najlepszą przyjaciółką, która również pracowała w hotelu jako sprzątaczka debatowałyśmy nad tym, kto może być owym złodziejaszkiem. Najbardziej pasowała nam jedna z pań z pralni, jednak wiadomo bez dowodów nikogo nie będziemy oskarżać. Nie chciałam wierzyć jednak, gdy na jaw wyszło, że złodziejką jest moja kumpela. Jednego ranka razem składałyśmy kołdry hotelowe. Ja zdjęłam pościel i wrzuciłam pościel do wózka na pranie i chciałam go wywieźć. Przyjaciółka powiedziała, że zostanie jeszcze chwilę, aby zebrać ręczniki hotelowe, a ja mam już jechać do pralni. Ja jednak zapomniałam zabrać mojego kompletu kluczy i na własne oczy widziałam jak przyjaciółka chowa co lepsze ręczniki do plastikowej torby zamiast wózka na pranie. Oczom nie chciałam wierzyć, jak ja teraz mam donieść na własną przyjaciółkę?! Powiedziałam jej, że natychmiast ma z tym przestać i przyznać się do winy zanim szef wyrzuci niewinną osobę jak na przykład pani Jadzia z pralni, którą wszyscy błędnie oskarżają.

Ona jednak powiedziała, że tego nie zrobi i, że parę ręczników czy szlafroków to drobnostka i klienci sami nie raz coś wynoszą. Niestety sumienie nie pozwalało mi się zgodzić na zwykłą kradzież i musiałam sama na nią donieść, za co mnie znienawidziła i do dziś się do mnie nie odzywa.