Kuchnia: żaluzje, rolety czy firanka?

Od najmłodszych lat mojego życia marzyłam o własnym domu. Chciałam, by był dokładnie taki, jaki sobie zamyśliłam, w każdym calu. W moim domu rodzinnym, było zawsze „surowo”, ale z klasą, ponieważ moi rodzice lubi taki styl. Elegancki, ale twardy. Stąd moje marzenia na temat własnego stylu. Innego niż rodzinny.

Gdzie firanki gotowe, a gdzie na miarę?

firany gotowe do kuchniW tymże domu, w którym się wychowałam nigdy nie było firanek. W żadnym pomieszczeniu. Firanki widziałam w innych domach i  babci. U nas zawsze były rolety bądź żaluzje. Firanki nie pasowały by do stylu – według mojej mamy. Gdy więc tylko rozpoczęłam rozmowy z moim mężem na temat budowy domu, od razu obwieściłam mu, że wszędzie, w każdym pokoju, a nawet kuchni, będziemy mieć firany. Zrobię wszystko, by atmosfera w nim była ciepła i przyjemna. Marcin, gdy to usłyszał, był trochę zdziwiony, za chwilę rozbawiło go to, a na końcu powiedział, że nie widzi nic przeciwko firankom w całym domu. Łącznie z pokoikiem dziecięcym. Urzekło mnie to, a pół roku później wybierałam już pierwsze firanki, bo faktycznie czas nas gonił. Zaszłam w ciążę, jak „wywróżył” mój mąż i w sierpniu kupowałam już firany gotowe do kuchni. Do salonu planowałam uszyć na miarę, więc nie chciałam się z nimi spieszyć. Tak samo w pokoiku dla dziecka. Ale gotowe firanki umieściłam jeszcze w naszej sypialni i pokoju gościnnym. Tam miała panować atmosfera jak najbardziej ciepła. W biurze, po długich namowach, zgodziłam się na żaluzje – jako w jedynym pomieszczeniu. Tam atmosfera nie powinna być „relaksująca”.

Gdy odwiedziła nas pierwszy raz moja mama, powiedziała, że jest zauroczona moimi pomysłami na aranżację wnętrz. Stwierdziła, że zawsze chciała mieć taką ciepłą atmosferę w domu, ale nigdy nie udało jej się tego osiągnąć. Powiedziała, że zmieni wystrój swojego domu, bo styl jaki zobaczyła u mnie, bardziej jej się podoba.